Camping Sziki, #1

Latem 2002 roku, jadąc i wracając z Bułgarii, po drodze dwa razy zatrzymaliśmy się na kempingu naturystycznym Szeged-Kiskundorozsma Sziksósfürdő. Nawet przyzwyczajonym do łamańców językowych Węgrom nazwa ta sprawia trudność, więc skracają ją do Sziki. Kemping i plaża położone są parę kilometrów za Szegedem, który jest wręcz idealnym miejscem na nocleg dla jadących do Bułgarii - około 50 km od granicy rumuńskiej i mniej niż 20 od jugosłowiańskiej.

Sam kemping to duży obszar otoczony wałem ziemnym, na którym znajduje się odnoga jeziora, plaża i naprawdę mnóstwo miejsca na postawienie namiotu czy przyczepy. Na jego terenie znajdują się też bungalowy. Kiedy jechaliśmy w jedną stronę (3 sierpnia) na kempingu było sporo ludzi, kiedy wracaliśmy (17 sierpnia) było dość luźno. Widać jednak, że Sziki przede wszystkim odwiedzane jest przez Węgrów, spora ich część to mieszkańcy Szegedu, którzy po prostu jadą tam na plażę. Oprócz plaży znajduje się tam jeszcze barek serwujący proste, ale smaczne dania oraz pub, serwujący doskonałe węgierskie piwo Arany Aszok.

To, co zwraca uwagę na Sziki, to fantastyczna, rodzinna atmosfera. Pełno jest rodzin z dziećmi, dużo młodzieży w każdym wieku (włącznie z nieczęstymi na kempingach naturystycznych nastolatkami). Na Sziki jest kilka boisk, stoły do ping-ponga oraz kręgle z kulą na sznurku i widać, że naprawdę wiele osób korzysta z tych atrakcji: pływa, gra w siatkówkę, w badmintona albo w bilard. Kiedy przyjechaliśmy w sobotę około 17-tej, w najlepsze trwała zabawa sportowa, było pełno ludzi i naprawdę panował świetny nastrój.

Kemping Sziki ma niestety dwie wady - jedną jest nieładna woda (mała, zmącona i płytka glinianka pośrodku kempingu) a drugie - niezbyt dobre warunki sanitarne. Jest co prawda czysto, ale jest tylko jedna łazienka z trzema prysznicami i rano zapewne robi się tam niezły tłok. Sziki to więc miesce, na którym można się zatrzymać przejazdem na dzień, dwa, ale nie na którym można byłoby spędzić dwutygodniowy urlop.

Autor: GrommitDodaj swój raport
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. NNS nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii ani nie utożsamia się z nimi. Przed publikacją komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem portalu.

Komentarze

"Kemping i plaża położone są parę kilometrów ZA Szegedem, ..." - jadąc z północy, od strony Budapesztu, kemping jest PRZED Segedynem (polska nazwa miasta zwanego po węgiersku Szeged, podobnie po polsku piszemy i mówimy "Paryż", a nie "Paris"). Jadąc bezpłatną dobrą drogą nr 5 z Budapesztu na południe, kilkaset metrów przed granicą miasta odchodzi w prawo droga stosownie oznakowana (D31 + FKK). W stosunku do powyższego raportu nic się nie zmieniło - ani na plus, ani na minus, jedynie napis na skarpie "I love SZIKI" wykonany z malowanej twardej płyty pilśniowe, jest już mocno sfatygowany przez wilgoć. W uzupełnieniu dodam, że przy budynku z prysznicami i kuchenką stoi publiczna lodówka, na terenie kampingu jest też sauna. Co do wody w stawach, to ma ona bardzo dużą zawartość zawiesiny mineralnej - najdrobniejszych iłów, które nie są w stanie osadzić się na dnie, ale jest czysta pod względem mikrobiologicznym i kąpanie się niczym nie grozi, można poczuć się jak podczas kąpieli w mleku. Na skórze nie pozostaje osad, zresztą prysznice są na miejscu. Warto też mieć na uwadze, że podczas weekendów jest znacznie więcej ludzi niż w dni robocze, nie tylko na tym kempingu zresztą.

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Musisz potwiedzić że jesteś człowiekiem, a nie skryptem komputerowym.