Skocz do zawartości
portokalia

Lanzarote, z wyprawy do wód ciepłych relacja.

Rekomendowane posty

portokalia

                                                       

                                                                    Część pierwsza.

  Jako że jesień czasu ździebko od powrotu minęło to, i? W stylu Portokalii o wyprawie będzie. Może ktoś z forumowiczów skorzysta z mojej relacji i też w taką podróż się uda. Oczywiście na koniec mojej relacji garści informacji udzielę, a i rad czy innych przydatnych wiadomości. Oczywiście i na pytania w miarę możliwości swoich odpowiem, nie ma sprawy  :ok: 

  Po kolei zatem, po kolei. Rozmowa o możliwym wyjeździe wykluła się tuż po Sylwestrze, a tak dokładniej nazajutrz po sylwestrowej nocy saunowej. W Uroczysku zresztą gdzie to dane było nam wraz z kol AldonaS imprezować. AldonaS to nikt inny jak Ryszard wraz z Małgosią, co to zresztą żonką jego jest. Nasi forumowicze, a i osoby ze wszech miar zacne. Gadu gadu było, chińczyków przybywało, a w tle rozmów Kanary się wzięły i wyłoniły. Ryszard na Kanarach był, globus w chałupie z Kanarami ma to i wiedział co nieco, oraz jak i gdzie? Na Lanzarote nie był, ale chęć miał. My zresztą też. Nim trzech takich w turbanach (ponoć króli) święto w styczniu miało, to i decyzja raz dwa zapadła. Jedziemy! Już w styczniu bilety na aeroplan zakupione zostały. Data wyznaczona to i zegar czasu do wylotu zaczął tykać elegancko  :brawo: 

  Czwartek 31 sierpnia roku pańskiego 2017-go. Wylot tuż popołudniu zatem z samego ranka do powozu i do Katowic, bo stamtąd właśnie odlot miał być. Narodu na lotnisku sporo, ale bez jakiegoś tam „tałatajstwa” ta cała odprawa się odbyła. Samolot duży, żelazny proszę ja kogo, tylko miejsca siedzące, a nie stojące jak w jakimś tam PEKAESIE, czyli frunąć wygodnie będziemy. Osobiście zdanie odnośnie fruwania żelaznym ptakiem miałem jak niejaki Kramer z Va banku, ale zasiadłem grzecznie na swoim miejscu. Zabuczało, zahuczało i maszyna oderwała się od ziemi raz dwa, a może i jeszcze szybciej. Jako z dżentelmenów jestem to i moja Pani przy oknie siedziała i baczenie miała na wszystko. Okno okrągłe, bez klamek czyli przeciągów nie będzie. Fruniemy. Lanzarote to nie tak znowu blisko jak wyprawa Zdzicha na ryby, tylko? No drogi kawał bo i ponad bite cztery godziny fruwania po niebie jest. Tak w połowie drogi już co niektórzy spacery po samolocie robili, aby nogi rozprostować :)  

  Pan pilot (to taki szofer w tym aeroplanie) przez głośnik narodowi komunikował gdzie to my właśnie jesteśmy, a dokładniej to co pod nami jest. Skąd wiedział cholera wie, ale chyba prawdę mówił. Po godzinie 17-tej zapowiedział że lądujemy. No i zawinął się tym żelaznym ptakiem wokół wyspy i „skubaniec” wylądował elegancko :brawo:  

  Takiego rękawa żelaznego do samolotu zapodali i naród z tobołkami do wyjścia ruszył. Sala przylotów? No cóż? Mogliby tam trochę posprzątać, okna pomyć, śmieci pozbierać, ale? To pikuś. Trochę czasu nam zajęła sprawa z wypożyczeniem samochodu. Papierologia znaczy, ale? Furmanka na nas czekała należyta, marki Citroen zresztą. Tobołki do powozu i ruszyliśmy do miejsca zakwaterowania. Miejsce docelowe Puerto del Carmen parę minut drogi od lotniska, zresztą cała wyspa nie za duża bo długości ok 60 km, a szerokości około 30 km, ale miejsce zacne. To teraz ździebko fotek zapodam.

W dole Sahara, no niech będzie że tak?

post-6816-0-78528800-1510053023_thumb.jpg  

Maroko zostawiamy w tyle, daję wiarę.

post-6816-0-31955400-1510053133_thumb.jpg

Podchodzimy do lądowania, w maszynie warczy ostro. Ręczny zaciąga czy, co?  

post-6816-0-40723700-1510053222_thumb.jpg

Orzeł wylądował.

post-6816-0-52643500-1510053266_thumb.jpg

Droga do Puerto del Carmen.

post-6816-0-35924500-1510053337_thumb.jpg

I już jesteśmy :-)

post-6816-0-34793300-1510053381_thumb.jpg

U celu podróży. Tobołki z powozu i wchodzimy.

post-6816-0-69944400-1510053532_thumb.jpg

A za bramą  :think:

post-6816-0-03568100-1510053604_thumb.jpg

A za bramą  :ok:  :hurra:  :beach:  No "psia mać" zaskoczyli pozytywnie wyspiarze, no zaskoczyli  :grin:

Cdn.

         

Edytowane przez portokalia
  • Punkcik 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Inna

Podaj portokalia w dowolnej skali jakie ciepełko Was powitało ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
portokalia

Jakie ciepełko, jakie? Zacne ciepełko proszę ja kogo :brawo: Woda w bajorze (w oceanie znaczy) atlantyckim zresztą, a? .... A 28 stopni wg uczonego Celsjusza. Powietrza około 35 stopni, ale. Tam zawsze śmiga fajny wiaterek i tego gorąca tak nie czuć. Filtry to ja używam i wymieniam tylko w samochodzie zatem powłoki cielesne opala tam słoneczko na konkretnie. Gorzej było 14 września po powrocie. W Katowicach przywitał deszcz i 10 stopni. Ogrzewanie w powozie odpalać musiałem w drodze powrotnej do chałupy. Dasz wiarę :facepalm:     

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
portokalia

                                                                               

                                                                                       Część druga.

   Puerto del Carmen. Niewielka miejscowość żyjąca głównie z turystyki. Mnóstwo hoteli, pensjonatów, kwater. Życie poza plażami i brzegiem morza skupione wzdłuż promenady, traktu, deptaka, no jak go zwał tak go zwał. W zasadzie od godzin przedpołudniowych do powiedzmy późnej nocy masa narodu z rożnych stron świata przemieszczających się w tą i nazad, a nawet tam i z powrotem. Robiąca sobie przystanki w niezliczonej ilości pubów, barów restauracji. Wszyscy jednak na totalnym luziku i z uśmiechem na twarzy. Młodzi, starzy, prości i garbaci wszyscy starają się po prostu dobrze spędzić tam czas :beach:  

  Micha w knajpkach zacna, cenami porównywalna do cen u nas w kraju. Czasami nawet i niższa jak w znanych nam krajowych kurortach. Co ciekawe taki napój jak piwo w cenie od 1 do 2 euro i to nie w jakiejś tam bramie, czy za sklepem w krzakach :)  No da ktoś wiarę, da? Na wyspach koło Afryki, taka cena piwa? Ajajajaj.

  Oczywiście człowiek ślubów nie składał abstynenckich to i winko do posiłków się pobierało konkretnie bo i za kasiorę wręcz śmieszną, a już cudem w szkle to był kanaryjski rum. Z czego ten rum na wyspie pędzą to cholera wie, ale trunek ze wszech miar zacny to jest. Nie tak perfumowany jak powiedzmy słowacki czy czeski. Zdzichu mój sąsiad na bank twórców tego trunku na rękach by nosił :rotfl:  

  Ze względu na to że mieliśmy do dyspozycji kuchnię z pełnym wyposażeniem zatem do marketu na zakupy i człowiek jadło sobie czynił naprawdę należyte. A jak cenowo produkty? Troszkę więcej niż u nas, ale za to wybór różnych nieznanych człowiekowi frykasów przeogromny. My dostaliśmy przysłowiowej korby na konsumpcję ryb, bo? No bo tak? Oceana mają, rybaków mają, łódki do połowu też mają. No to i jak sobie jakiegoś tam kaszalota, czy morskiego gada nie wciągnąć na obiad czy kolację, no jak? Tym bardziej że wszystko świeże i nie tak dawno sobie jeszcze jakimś tam rybim kraulem po oceanie z otwartym okiem w tą i nazad pływało?

  A wieczorkami? A do knajpek, pubów gdzie człowiek radochy dostawał, balował i z innymi nacjami rozmowy prowadził aż go ręce bolały :facepalm:  Co prawda w miarę opróżniania pewnych ilości trunków problemy z komunikacją z innymi nacjami odchodziły w zapomnienie, to jednak? No najbardziej „przypasili” nam Irlandczycy w swoich pubach. Ta nacja naprawdę potrafi imprezować, a i ludziska zacne i towarzyskie są mocno. Przyznać musowo iż jako jedyni Polacy w promieniu kilku kilometrów przyjęto nas tam owacjami na stojąco. No i "jazda" to tam bywała konkretna od czasu do czasu. Jeszcze tydzień, a na bank Irlandczycy śpiewali by z nami Bogurodzicę jak nasi pod Grunwaldem. Tak się „psia mać” kaszlało z Irlandczykami  :brawo: 

  Ze względu na to że człowiek co rano w kraju piesa wyprowadzał to i tam mimo że pies w chałupie został wyprawy piesze po wschodzie słońca sobie robiłem. No za cholery spać nie można, mimo że rozmowy polaków i nie tylko do nocy późnej prowadzone bywały. A i na imprezy w miasteczku się chodziło. Masa ludzi o tej wczesnej porze uprawiająca jogging, i wiele ekip sprzątających o świcie to fajne miasteczko. Tak że czyściutko i zacnie to tam jest.

  Od strony zachodniej plaże nie tak wielkie piaszczyste lub powiedzmy żwirowe. Od strony wschodniej wielka plaża bo sięgająca prawie do Arrecife (stolica wyspy) nad którą to od rana szykują się do lądowania żelazne ptaki z narodem ze świata chyba całego. Ruch na niebie jak cholera jest, od rana do wieczora ruch. Jak na jakimś odpuście. Piasek na plażach to taki raczej ciemnawy jest, ale i gorący. Na bosaka raczej po nim się za długo nie pochodzi zatem, jakieś ciżemki plażowe musowo mieć, jak i coś aby się na tym czymś położyć. Na plażach w Puerto del Carmen naturystów raczej nie spotkamy. Kobietki w topless widok częsty i nie wzbudzających jakichś tam sensacji, norma to znaczy tam jest  :D

Kawałek plaży tuż po wschodzie słońca.

post-6816-0-82431200-1510131773_thumb.jpg

post-6816-0-74047800-1510131857_thumb.jpg

post-6816-0-68704900-1510131898_thumb.jpg

post-6816-0-33788100-1510131928_thumb.jpg

A takie sobie widoczki z promenady w Puerto del Carmen.

post-6816-0-61866200-1510132051_thumb.jpg

post-6816-0-53698700-1510132101_thumb.jpg

post-6816-0-91710200-1510132067_thumb.jpg

Co by nie mówić ma się ku zachodowi.

post-6816-0-52776400-1510132204_thumb.jpg

Moja Pani coś pokazuje? Co pokazuje nie wiem? Nie powiedziała do dzisiaj. Minę dziwną robi. Może jakiemuś magikowi znaki dawała, albo co? Zaraz, zaraz........ Jakiemu magikowi, jakiemu  :szlag:

post-6816-0-57460500-1510132217_thumb.jpg

No i zapadła noc. Ciemno jak i u nas.

post-6816-0-72191700-1510132274_thumb.jpg

post-6816-0-67048200-1510132295_thumb.jpg

Cdn.

  Kolejna relacja z wyjazdu do El Golfo. Nie robią tam golfów,ani w golfa to też tam nie grają. A dlaczego Golfo? A nie wiem dlaczego, ale Golfo :niewiem:  

Edytowane przez portokalia

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Sunlover

Jurek ochoty to żeś mi chłopie narobił bardziej niż Twój sąsiad gdy wspomina o zaproszeniu na zacnego aromatu trunek, produkcji czy to własnej czy zaprzyjaźnionego jakiego bimbrownika. Wybieram się w te okolice w lutym, pewnie aż tak ciepło to nie będzie, ale liczę na różnicę jeszcze większą względem tego, co będzie się wtedy działo u nas w Polszy. Cena piwa bardzo zaskakująca, muszę wziąć wszystkie zachomikowane euro monety...  :mniam:

  • Punkcik 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
portokalia

                                                                       Część trzecia.

   No to śmigamy naszym powozem do El Golfo. Jak widać droga zacna, bita czyli asfaltowa to droga. Krajobraz co prawda lekko marsjański, ale tam taki właśnie czasami bywa. Że też chwasty tam nie rosną lub inne pokrzywy? Nie padnie tam także powiedzenie pana kierowcy autobusu że panie na lewo, a panowie na prawo aby sobie w jakim lesie czy "krzaczorach" siku zrobić :nono:  

post-6816-0-63255500-1510299630_thumb.jpg     

post-6816-0-66221800-1510299689_thumb.jpg    Po jakimś czasie przy drodze a coś takiego? Wyjaśniam że to nie jest gruz z budowy, tylko jest to pozostałość po bajzlu jaki tam wulkan zrobił. Wulkan jest, nawet jest ich kilka, ale sprzątać to wulkan nie chce po sobie. Znaczy się łobuzy wulkany są.  

post-6816-0-53905800-1510299901_thumb.jpg  Po drugiej stronie drogi też jest nie za ciekawie. Mało że też gruzowisko, no to jeszcze ocean „szajby” dostał i falami tłucze o brzeg należycie  :) 

post-6816-0-86487400-1510300059_thumb.jpg  No i wzięło „psia mać” i kawałek wyspy urwało. Kto urwał nie wiem? Dlaczego? Też nie wiem? Kiedy? Chyba dawno temu urwało. My zawijamy się lekko w prawo, ale? Jeżeli ktoś znajdzie gdzieś miejsce na poboczu do zaparkowania to tą zagrodzoną drogą na wprost, dojdzie się do tak zwanego zielonego jeziora. Niestety od strony El Golfo tam się raczej nie dojdzie  :nono: 

post-6816-0-92013200-1510300142_thumb.jpg  Dojeżdżamy. Jak widać podobnych do nas ciekawskich to już trochę jest.

post-6816-0-96368700-1510300244_thumb.jpg  I takie tam o to widoczki zacne są. Co jak co wieje tam jak cholera, a i do wody kawałek jest. Sama miejscowość niewielka i w zasadzie nie ma co w niej robić. Plaża kamienista. Na palcach jednej ręki policzymy sklepy razem z barami. Ceny michy czy napojów powodują jednak delikatny wytrzeszcz oczu :szok:  

post-6816-0-25061300-1510300391_thumb.jpg  Parę kroków w lewo, i? Kwiatek. Na tych kamieniach. Rzecz się wyjaśniła po zaczerpnięciu języka skąd tu kwiatek? No cóż ktoś sobie tzw selfi robił i dał nieszczęśnik o jeden krok do tyłu za daleko. Czy widział orła cień, tego nie wiem ale do wody kawałek miał. Uważać zatem trzeba  :unsure: 

post-6816-0-50546200-1510300528_thumb.jpg  Z góry patrząc takie oto widoczki na dole mamy. Patrząc po zaparkowanym wodnym sprzęcie wyspiarze w morze wypływają , na ryby chyba bo i po co innego?

post-6816-0-61780800-1510300579_thumb.jpg  No jak widać wulkan „pawia” lawą puścił konkretnie. Wulkany tak mają :rotfl:  Za wzniesieniem widocznym na pierwszym planie czeka nas miła wizualna niespodzianka.

post-6816-0-26855600-1510300683_thumb.jpg  I oto ona. Zielone jezioro. Zielone bo ponoć jakieś w nim glony, czy bakterie żyją. Jeziorko ma ponoć ponad 70 metrów głębokości i sięga do bebechów wulkanu. Ja wiem, wiem? Zdzichu by powiedział że wulkanowi żółć wywaliło, bo wulkan ostro imprezował. No w każdym bądź razie zielone ono jest  :rolleyes: 

post-6816-0-98669700-1510300780_thumb.jpg  No i wzięła lawa i zastygła, mało tego ocean to tam ostro falami o brzeg tłucze. No jakby Neptun ostro dokazywał właśnie w tym miejscu. Z kim Neptun dokazuje dokładnie tego nie wiem. Domyślam się, ale? ... Nie powiem  :whistle: 

post-6816-0-82584000-1510300890_thumb.jpg

post-6816-0-68724800-1510300923_thumb.jpg

Cdn. Tym razem pojedziemy na plażę :grin:  

 

  • Punkcik 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
ksiusiu16

Czekamy na więcej :brawo:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
portokalia
Wybieram się w te okolice w lutym, pewnie aż tak ciepło to nie będzie, ale liczę na różnicę jeszcze większą względem tego, co będzie się wtedy działo u nas w Polszy.

No z tego co wiem w lutym temperatura powietrza tak około 20 stopni, a wody około 18 stopni, czyli? Woda jak na Bałtyku w porywach eleganckiej pogody podczas wakacji. Aaaaaa no własnie. I nie musisz z parawanem o świcie śmigać na plaże co by sobie miejsce zaklepać :rotfl:  



Dopisane: 10 listopad 2017 o 10:45
Czekamy na więcej

Będzie jeszcze, będzie :ok:  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Adam
z tego co wiem w lutym temperatura powietrza tak około 20 stopni
Jest cieplej, niż piszesz, średnia wieloletnia temperatury w lutym to 22 stopnie, czyli realnie w dzień waha się najczęściej pomiędzy 20 a 26 stopni i jest naprawdę odpowiednia dla plażingu i smażingu, osobiście doświadczone wielokrotnie, polecam.

Dopisane: 10 listopad 2017 o 11:26
Będzie jeszcze, będzie
Całe Audytorium czeka w napięciu :lol:
  • Punkcik 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
portokalia
est cieplej, niż piszesz, średnia wieloletnia temperatury w lutym to 22 stopnie, czyli realnie w dzień waha się najczęściej pomiędzy 20 a 26 stopni i jest naprawdę odpowiednia dla plażingu i smażingu, osobiście doświadczone wielokrotnie, polecam.

Dzięki @Adam za informację  :dzieki:  No to widzisz kol.@Sunlover nie ma bata, ale fikołki i nurki wszelakie w lutym na Kanarach i to w oceanie a nie jakimś tam bajorze czynić można należycie :ok:  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
skiner1963

Dawno mnie tu nie bylo, wracam i prosze  :rotfl: portokalia w swoim wspanialym stylu opisuje co?- no wlasnie  :brawo:  Dlugo dosc poszukiwalem czegos aktualnego na temat Lanzarote , gdzie wybieramy sie w marcu i oto doczekalem sie  :brawo: Nie zapomnij wspomniec prosze a aktywnosci rzeczonych wulkanow, bo ponoc cos sie tam dzieje niedobrego, a w prasie nie za wiele moge znalezc :think:  Mam nadzieje, ze powiesz tez cos na temat Arrieta i Charco del Palo, bo tam sie wybieramy  :beach:

Wybieram się w te okolice w lutym

Bede sledzil forum i mam nadzieje, ze tez cos napiszesz na goraco po powrocie :bye:  Mam naprawde nadzieje, ze wulkany nie pokrzyzuja nam planow  :nono:

Edytowane przez skiner1963

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
grommit

portokalia, naprawdę fantastyczna relacja to jest. I zdjęcia równych sobie nie mają. Wszystko na opowieść się składa.

Zastanawiam się, czy Yoda Twoim wujkiem nie był. Tendencję do szyku przestawnego masz.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
summer.time.77

portokalia, ... Tendencję do szyku przestawnego masz.

No już na to zwróciłem mu uwagę ale i potrafi pięknie oraz normalnie pisać :)

Mnie osobiście inwersja przeszkadza. Mówi się trudno, jakoś wytrzymam :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Adam
Mnie osobiście inwersja przeszkadza
Ja zaś muszę wytrzymywać
proszę ja kogo
i też zyję :lol:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Inna
Mnie osobiście inwersja przeszkadza

A mnie wręcz odwrotnie, dodaje smaczku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Sunlover

Styl swój jakiś każdy musi mieć, portokalię zacnie spośród innych to wyróżnia, pisania tak dalej niech dokonuje :)



Dopisane: 11 listopad 2017 o 15:21
Bede sledzil forum i mam nadzieje, ze tez cos napiszesz na goraco po powrocie

Raczej nic na to forum zdatnego nie zrelacjonuję, tekstylny wyjazd bowiem będzie to.

Edytowane przez Sunlover

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
portokalia
Nie zapomnij wspomniec prosze a aktywnosci rzeczonych wulkanow, bo ponoc cos sie tam dzieje niedobrego, a w prasie nie za wiele moge znalezc

O wulkanach też będzie :ok:  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
portokalia

                                                       

                                                                   Część czwarta.

post-6816-0-64954100-1510475615_thumb.jpg  Jedziemy na plaże Papagayo. Droga ciekawa nasz powóz pod górkę zadyszki dostawał, ale radocha jak i widoczki to zacne były  :ok: 

  Na południowym zachodzie Lanzarote obok niewielkiej miejscowości Playa Blanka znajdują się plaże Papagayo. Co oznacza papuzie plaże. Osobiście to ja tam żadnych papug nie widziałem w przeciwieństwie do Puerto del Carmen gdzie te zielone „gawrony” ryja darły na konkretnie i po niebie śmigały bez wiedzy kontroli lotów z pobliskiego lotniska. Załóżmy jednak że może i kiedyś tam owe ptaszyska też były, no załóżmy. Ewentualnie może to była plaża dla mecenasów czy innych tam adwokatów, bo Zdzichu mój sąsiad tak przedstawicieli tej profesji nazywa. W togach jednak nikogo tam nie widziałem  :think: 

post-6816-0-04708300-1510475648_thumb.jpg  Co prawda dojazd tam jest kamienistą, drogą gdzie to w połowie stoi szlaban i tacy mundurowi od każdego powozu po 3 euro pobierają. Sprawnie to jednak idzie i szybko. Parkingi przy plażach za darmochę. Jadąc do końca tej drogi dojedziemy do parkingu i knajpeczki skąd dochodząc do brzegu wzniesienia?

post-6816-0-97976600-1510475678_thumb.jpg  W dole zobaczymy takie coś fajne, piaszczyste zresztą i z wodą proszę ja kogo należytą. To Playa del Papagaya.

post-6816-0-09385300-1510475713_thumb.jpg  Takimi oto schodkami dojdziemy do czegoś takiego na dole. Ludzi tam ździebko jest wszyscy jednak w gałganach, no i dzieciarni do czorta drącej się jakby wieloryba stylem grzbietowym pływającego w pobliżu zobaczyli   :szlag: 

post-6816-0-15391800-1510475766_thumb.jpg  Aby dojść do innych plaż trzeba wrócić z powrotem i potem po wzniesieniach śmigać. Ja jednak łobuz jestem i mi się za bardzo nie chciało. Pomaszerowaliśmy za ten cypelek widoczny po prawej bo inni też tam coś zaglądali, a część to nawet nie wracała. Pomaszerowałem po kamieniach i wodzie, ale dołem. Ciężka to przeprawa ze względu na podłoże i fale jednak radę dałem. Po kilku brzydkich słowach wywinięcia paru eleganckich orłów dotarłem do czegoś takiego. A za cypelkiem? A taka oto ładniutka plaża, czyli Playa de la Cera  :whistle: 

post-6816-0-96685000-1510475808_thumb.jpg  Mimo tekstylnych pojawili się tam również i pierwsi naturyści. Plaża jednak nie za duża. I znowu po kamieniach i wodzie pomaszerowałem dalej przed siebie. No łatwo nie było z przejściem do następnej, też nie było.

post-6816-0-75910100-1510475828_thumb.jpg  No a tam? No tam to już kawałek piaskownicy konkretnej proszę ja kogo to był. I dla ludzi w gałganach i dla naturystów też. Trafiłem na Playa del Pozo  :hurra: 

post-6816-0-06767900-1510475861_thumb.jpg  Idąc od strony wzniesień widok ma się właśnie taki.

post-6816-0-38167500-1510475893_thumb.jpg  Widoczek plaży od strony de la Cera skąd przeszedłem.

post-6816-0-95811000-1510475913_thumb.jpg 

 post-6816-0-34756300-1510476004_thumb.jpg  Za pierwszym razem fala jednak była tak zacna że poniewierała homo sapiensami jak gaciami w pralce automatycznej podczas odwirowywania. Tak pociągnęło kilka razy gołym człowiekiem po piachu, że? Odczucie miałem jakby mi ktoś cykliniarką po tyłku przejechał. Nie było możliwości aby się pazurami lądu uczepić, no nie było. Poniewierało totalnie każdego kto tylko do wody wszedł. Ludzi bez gałganów jak i w gałganach w proporcji tak pół na pół. Wszyscy jednak na owej plaży na luziku i bez żadnych ceregieli  :ok: 

post-6816-0-41536300-1510476039_thumb.jpg Widok plaży z przeciwnej strony. Za widocznym cyplem dojście do kolejnej plaży. O tym w następnej relacji. Pierwszym razem jednak droga tam była nie do przebycia. Neptun „szajby: dostał i tyle. Dlaczego dostał nie wiem, nie pytałem. Może na imieninach u jakiegoś kaszalota imprezował? Menueta oceanicznego tańcowali, albo co :think: 

Cdn. 

Edytowane przez portokalia
  • Punkcik 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
portokalia

                                                                                Część piąta.

post-6816-0-99282400-1510565830_thumb.jpg  Idąc od plaży Playa del Pozo po takich oto skałkach i wodzie w stronę Playa del Mujeres mamy takie zacne zatoczki i piaszczyste łachy. Naturystów już tam ździebko jest. Nie zawsze jednak uda nam się przejść. To zależy od stanu wody i czy fale nam na to pozwolą czy też nie. Mogą fale sponiewierać i do używania słów brzydkich zmusić. Nam dopiero za trzecim razem na taką eskapadę ocean pozwolił  :) 

post-6816-0-55343600-1510565898_thumb.jpg  Warto jednak pomaszerować bo widoczki to tam eleganckie są. A i miejsce sobie fajne w zaciszu można znaleźć  :ok: 

post-6816-0-69352200-1510565955_thumb.jpg  post-6816-0-31968300-1510565989_thumb.jpg 

post-6816-0-15359100-1510566089_thumb.jpg  post-6816-0-48574600-1510566107_thumb.jpg  W zboczach tych skalistych wzniesień masa pęknięć , dziur powiedziałbym wszelakich, a do niektórych to i nawet wejść można. Dziury jak widać wielkie i straszne w środku one bywają :szok:  

post-6816-0-11058000-1510566164_thumb.jpg  Jak widać moja Pani jednak do takowej dziury zajrzeć musiała, no musiała! Nosiło ja po tych dziurach jakby porządki tam sprawdzała  :facepalm: 

post-6816-0-85527600-1510566223_thumb.jpg  post-6816-0-43236800-1510566234_thumb.jpg  A w tej dziurze tak jest proszę ja kogo. Osobiście się tam nie zagłębiałem ze względu na moje gabaryty, bo co jak co, to? No o ratownikach GOPR-u jak u nas górach to ja na Kanarach nie słyszałem? Człowiek by się gdzie w cholerę zaklinował i zimować by tam musiał  :rotfl: 

post-6816-0-23805600-1510566283_thumb.jpg  No dziura jak dziura … Duża jednak ona, a widok na ocean z niej właśnie taki jest. 

post-6816-0-10023400-1510566336_thumb.jpg  Osobiście to wolałem sobie troszkę cienia znaleźć bo ciepełko bywa tam konkretne.  

 

No ale dobra, no dobra? Można oczywiście piechotą naginać i wszystkie plaże po kolei zaliczać, ale? 

post-6816-0-16926400-1510566414_thumb.jpg  W połowie drogi do Playa del Papagayo zjeżdżamy sobie ze wzniesienia i na rozwidleniu dróg mamy drogowskaz gdzie na dechach napisane alfabetem naszym Playa del Mujeres. Plaża zresztą z daleka widoczna jak i parking znajdujący się tuż przy niej  :grin: 

post-6816-0-05963000-1510566468_thumb.jpg  No co by nie mówić to tam również piaskownicy kawałek to jest. Narodu bywa też trochę, ale jakiegoś tłoku nie ma. Tekstylni elegancko wymieszani z naturystami. Wszystko bez zbędnej „napinki” czy czegokolwiek niestosownego. Cudowny luzik. Zarówno osobnicy w gałganach jak i bez gałganów z uśmiechem na twarzy nurki w wodzie robią i promienie słoneczne łapią należycie. Spacery robią po plaży w tą i nazad, a nawet tam i z powrotem robią spacery. Zresztą? No co ja będę pisał dalej, no co? Fotki powiedzą wszystko  :whistle:  Cdn.

post-6816-0-13751400-1510566626_thumb.jpg  post-6816-0-01562200-1510566642_thumb.jpg  post-6816-0-89050700-1510566655_thumb.jpg  post-6816-0-13000900-1510566671_thumb.jpg  post-6816-0-44263600-1510566685_thumb.jpg

  • Punkcik 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Devan
Ludzi bez gałganów jak i w gałganach w proporcji tak pół na pół.
Tekstylni elegancko wymieszani z naturystami.

A nie ma tam plaż wyłącznie naturystycznych? Bo ze zdjęć widzę, że jednak wszystkie opisywane miejscówki są jednak w znacznym stopniu tekstylne....

Edytowane przez Devan

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
portokalia
A nie ma tam plaż wyłącznie naturystycznych?
No tam gdzie my bywaliśmy towarzystwo elegancko wymieszane.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Sunlover

Devan podejdź pozytywnie i zaklasyfikuj to jako pełną akceptację naturystów na plażach tekstylnych :-D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Devan
zaklasyfikuj to jako pełną akceptację naturystów na plażach tekstylnych :-D

Ja to klasyfikuję tak, jak takie miejsca są klasyfikowane, czyli plaże CO.

Powiem szczerze, że parę razy przeszła mi przez myśl podróż na Wyspy Kanaryjskie, więc zdarzyło mi się sprawdzać trochę szczegółów na ten temat. Tylko nieścisłość polega na tym, że w internetach o tych plażach na Wyspach Kanaryjskich się piszę jako o "naturystycznych", a z relacji ewidentnie wynika, że są to plaże uczęszczane zarówno przez tekstylnych, jak i nagich plażowiczów, całkowicie przemieszanych i to w równych ilościach. Jest to wprawdzie przedstawiane przez recenzentów w pozytywnym świetle, ale cóż - jak zawsze co kto lubi... Jak wszyscy chyba wiedzą, takie realia są zdecydowanie nie dla mnie, więc dopytuję o plaże faktycznie naturystyczne, uczęszczane wyłącznie, albo w ostateczności niemal wyłącznie, przez nagich plażowiczów, bo jak na razie z relacji, jak i teraz zamieszczonych zdjęć wnoszę, że ciężko tam o takie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Sunlover

Mniemam że skoro jest aż takie przyzwolenie i popularność golasowania na (niemal) każdej plaży, to też popyt na plaże wyłącznie dla golasów gwałtownie spada w danym miejscu - bo odpadają ci, którym nie przeszkadza że koegzystują z tekstylnymi. Więc trochę paradoksalnie, im większa akceptacja golasów tym może być trudniej o 100% N-plażę :) Ja tam z 2 opcji niewymownie bardziej chciałbym widzieć wokół swego miejsca zamieszkania / urlopu sytuację - powszechnego golasowania dajmy na to 30% plażujących i by to nie szokowało, nie odpychało itd. wszystkich pozostałych, niż jakąś enklawę z samymi naturystami otoczoną 99% tekstylnych mających zapędy by i temu 1% zaszkodzić i im dokuczać :)

  • Punkcik 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
portokalia
a tam z 2 opcji niewymownie bardziej chciałbym widzieć wokół swego miejsca zamieszkania / urlopu sytuację - powszechnego golasowania dajmy na to 30% plażujących i by to nie szokowało, nie odpychało itd. wszystkich pozostałych, niż jakąś enklawę z samymi naturystami otoczoną 99% tekstylnych mających zapędy by i temu 1% zaszkodzić i im dokuczać

O to, to, to  :ok: Nam oczywiście bardzo "pasił" taki stan rzeczy, gdy to człowiek nagi będący wśród tych w gałganach nie jest czymś wziętym z kosmosu, czy też wzbudzającym jakieś emocje. Chodzą, leżą, korzystają z wody ludziska w gałganach jak bez nich i nikt w tym nic zdrożnego nie widzi. Pełna akceptacja takiego stanu rzeczy i to w miejscu ogólnie dostępnym. Bez znaków nakazu, zakazu, krucjat różańcowych, czy powiedzmy strażników miejskich których widok nagich piersi u kobiety zmusza do wyciągania wniosków prawnych i ciągania za to ludzi po sądach. Można to wszystko pogodzić? Jak widać można.    

  Oczywiście tam gdzie my bywaliśmy nie było rozgraniczenia plaż na naturystyczną i tekstylną. Dlaczego tak jest? A moze dlatego że właśnie do głowy nikomu nie przychodzi aby je wydzielać, skoro panuje pełna akceptacja tego stanu rzeczy, oraz kto i w jaki sposób sobie do "góry kołami" na plaży leży.

  Idzie sobie goły człowiek. Patrzy że gołe ludzie leżą to i on się w ich sąsiedztwie rozkłada. Idzie tekstylny widzi gołych, a za nimi takich w gałganach leżących, a jemu gołe nie pasują to się wśród tekstylnych kładzie, jaki problem? Żaden :) I to jest właśnie fajne i chyba jak najbardziej normalne. Daj nam Boże u nas w kraju takiego podejścia do naturystów, daj nam Boże. No i się "psia mać wziąłem i rozmarzyłem, no :facepalm:  I to we wtorek. Pierwszy wtorek w tym tygodniu  :huh:            

Edytowane przez portokalia
  • Punkcik 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Dodaj nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×

Ważny komunikat

Korzystając z tego portalu, akceptujesz nasze Warunki użytkowania.