Skocz do treści

Witamy na forum NNS

Zrób coś sensownego

sympatyczny

Naturyzm na Węgrzech

Rekomendowane posty

carfreak

dotychczas było ponad 30 stopni, ostatnie dwa dni niestety słabe, od jutra ma być lepiej

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Shavers

My jeszcze daleko od Balatonu bo u Czechów, 100km od Wiednia ale pogoda faktycznie fatalna. Deszcz, wiatr i zimno. Jesień normalnie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
carfreak

nad Balatonem dziś słoneczko i ciepełko

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
para7275

My jesteśmy na campingu Lawendula pogoda super camping też ok

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
carfreak

jedliście już cokolwiek w tamtejszej knajpie ? Podobno po zmianie właściciela jedzenie jest strasznie złe

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
para7275

Nie jeszcze nie próbowaliśmy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Shavers

W Levenduli jesteście pod namiotem? Nie ma tam problemów z rozbiciem się z marszu, bez rezerwacji?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
para7275

Tak jesteśmy pod namiotem jest dużo wolnych parceli

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
carfreak

najtrudniej o dobrą parcelę w sobotę - wtedy jest najwięcej ludzi, poza weekendem zawsze jest masa wolnego miejsca

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
chomiki

My w Levenduli i Balatonbereny  jak i na każdym innym kempingu naturystycznym  zawsze z namiotem zatrzymujemy się z marszu bez rezerwacji.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
deembe

Pogoda dopisała. Kilka godzin odpoczynku w naturalnym środowisku i od razu naładowane akumulatory na dalszą droge. Cisza, spokój... Aż szkoda było wyjeżdżać.

Wejście na plażę 1200 forintów czyli około 16 złotych (Płaciłem w Eur- 4 eur).

Pozdrawiam bywalców!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Shavers

Na szybko z Balatonbereny, bo dzisiaj dotarliśmy możemy napisać, ze jest cudownie. Wszystko wydaje się być bardzo dobrze zorganizowane, regulamin ośrodka FKK - idealny (zakaz śpiewania i puszczania muzyki po nocy, to coś co uwielbiam). Świerszcze za oknem, wino w okolicznych knajpkach, jedzenie przepyszne. Jutro testujemy słońce na naszych spalonych nierównomiernie od rowerowych ciuchów ciałach.

Tylko czemu tutaj tak ciężko dogadać się po angielsku? Tylko niemiecki i niemiecki :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
para7275

Dziś trochę burzowo zaczynamy dzień

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
para-35-38

para7275

Czy możecie coś napisać więcej o Lavenduli ?

Jak z tym jedzieniem w kanjpce ? Na Węgrzech nigdy nie trafiliśmy na złe jedzenie, a w tej knajpce kilka lat temu było bardzo smacznie. Jak wygląda kamp po remoncie ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Shavers

Balatonbereny

Jesteśmy już trzy dni na naturystycznym kempingu nad Balatonem w Balatonbereny, pora więc na kilka spostrzeżeń znad naszego kocyka :)

Po pierwsze, samochody, którymi nas straszyli @chomiki o ile dobrze pamiętam - parkują na parkingu i stają na parcelach, tych, którzy uwielbiają rozbić namiot przy rurze wydechowej i od razu włączyć antenę satelitarną by dać się "oczadzić" współczesnym infotainmentem. Reszta spokojnie oddaje się wypoczynkowi bez samochodów. My mamy to szczęście, ze nocujemy w "motelu" ale placyk dla niezmotoryzowanych ludzi z namiotami tez wydaje się dawać radę.

Po drugie, to co tu uderza to ogromna przestrzeń, jaką mamy do wykorzystania. Faktycznie można spacerować po kempingu na golasa jak nigdzie w Polsce. Do tego są dwie knajpki, w których, jedyne co jest wymagane, to ręcznik pod pupą (na co zwróciła nam dzisiaj uwagę barmanka), serwujące piwo, napoje i potrawy.

Po trzecie, knajpka "Paprika Csarda" którą ktoś tu polecał, nie dała rady w tym roku, jest zamknięta i chyba na sprzedaż. Ale to nic nie szkodzi, gdyż znaleźliśmy, póki co, dwie inne miejscówki, które nas zacnie nakarmiły. Zaraz obok kempingu jest "Margareta" a jak się pójdzie 500m za torami w górę to z kolei "Bubos" które karmią wyśmienicie. Co prawda w "Bubos" kelnerzy wymuszają napiwki w nieprzyjemny sposób (wydając o 500HUF mniej i pytając "Is it O.K.?") ale jedzenie jest przepyszne. Uwaga dla panów - kelnerzy, mimo bardzo młodego wieku są zabójczo przystojni w tym miejscu :) Zauroczą Wasze Kobiety i Was :) Znaleźliśmy też trzecie warte uwagi miejsce - "U Janosa" - gigantyczne porcje, lane wino, miła obsługa, pyszne jedzonko. Czego chcieć więcej. Jak na razie udaje nam się ominąć jedzenie przy samej drodze - raczej wygląda słabo. Tam można wskoczyć na szklaneczkę wina wieczorem dla ochłody.

Po czwarte, ktoś tu pisał o upierdliwym wietrze w tej części Balatonu. Jak dla nas to ten wiatr jest zbawienny. Rano dzisiaj go nie było i zrobiła się niezła patelnia. Bez cienia pobliskich drzew byłoby ciężko.

Po piąte, ludzi (być może z racji weekendu) jest bardzo dużo. Zarówno tych "zaparkowanych" w okolicy jak i "jednodniowych". Kemping jest pełen, znaleźliśmy z 5 wolnych parcel i trochę miejsca dla namiotów bez samochodów.

Po szóste, pociągi! Kursują tu ciągle. Co prawda ten, który nas wiózł nie był zbyt wypasiony, a za transport z Budapesztu zgrzytnął pięć dych od osoby i do tego miał na pokładzie człowieka, który pomagał wnosić i znosić na peron rowery. Pociągi słychać nim stop po jednym torze w obie strony. Każdy przejeżdżający skład ma całą masę miejsc dla rowerów, z których korzystają ludzie.

Po siódme, sposób wypoczynku preferowany przez Węgrów jest idealny. Cisza, spokój, każdy w swoim "grajdołku", zajęty konsumowaniem słoneczka. Warto też zwrócić uwagę, że cześć ludzi tutaj nie przyjechała dla celebrowania słońca i wody. Oni po prostu cieszą się możliwością życia cały dzień na golasa, siedzenia przy stole z jedzeniem bez majtek, grania w kręgle, karty czy szachy na golasa. Czujemy się trochę jak zdrajcy wymykając się w ciuchach do miasteczka na obiad czy zakupy :)

Po ósme, samo Balatonbereny - idealnie senne, mimo weekendowych tłumów jakże inne od pobliskiego Balatonmariafurdo, do którego zrobiliśmy sobie spacer w niedzielę. Oczywiście w porównaniu do polskich standardów to tam i tak było 6% jazgotu z Krynicy Morskiej ale już z 300% Balatonbereny. Idealna miejscówka. Sklepy czynne do 19:00 w tygodniu i znacznie krócej w niedzielę wymagają od nas pewnej dyscypliny ale dajemy radę.

Po dziewiąte, woda w Balatonie - przyjemnie ciepła, wspaniale niesłona! Pierwsze wejście trochę zaskakuje, bo jednak to "błotne jezioro" wyglada słabo z brzegu, ale zaraz po wejściu okazuje się, że jest przyjemnie miękko pod stopami i bardzo nam pasują te długie spacery wgłąb jeziora gdy idziemy i idziemy a wody nadal po pas lub trochę więcej.

Po dziesiąte, pogoda - nie wiem czy to specyfika tego miejsca ale od trzech dni budzi nas o poranku deszcz/burza, które przechodzą przed południem i odsłaniają mniej lub bardziej skwarny dzień. Nie wiem, może dzisiaj coś się zmieni bo jest około 16:00 a od strony północy Balatonu coś ostro furczy zza chmur.

Po jedenaste, piwo - tu jest dramat raczej, królują międzynarodowe europejskie sikacze pozbawione smaku. Choć wczoraj znaleźliśmy Krieka "Mort Subite" i IPA z "Saperawi" w Balatonmariafurdo. Poza tym raczej dramat. Po tym jak nas rozpuścił Budapeszt - cierpimy. No ale wina są znośne bo są tanie i w dużych butelkach :) To ratuje sytuację.

  • Punkcik 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
para-35-38

Shavers , a czy zahaczyiście o  Lavendulę ? Możecie coś napisać o tym kempingu po zmianach i remoncie ?

Która knajpka w Bereny jest zamknięta , ta na samy kempingu ? My jadaliśmy właśnie w niej oraz w tej tuż za bramą ( chyba Margateta )

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Shavers

Do Levenduli pedałujemy dopiero za kilka dni, zamknięta jest knajpka "Paprika Csarda" na "deptaku" wzdłuż torów. Na terenie kempingu działa knajpka i weekendowy bufet z piwem i napojami. "Margareta" zaraz za granicą kempingu działa i karmi dobrze.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
para7275

Nam na lawenduli bardzo się podobało ogulnie bardzo cicho spokojnie nie licząc pociągu.Jedzenie w knajpce na campingu barbzo dobre.Dużo rodzin z dziećmi przeważnie Węgrzy, , dużo też bywa Niemców Ceny przystępne my za parcele, namiot, samochód, prąd,2 osoby dorosłe+dziecko zapłaciliśmy 8800 za noc.Sanitariaty barbzo czyste co chwila chodzi pan i sprząta.Woda czysta dno kamieniste najlepiej mieć jakieś klapki do kąpieli . Ogólnie bardzo miło spędzony urlop polecamy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Shavers

Nie ukrywam, ze szalenie jesteśmy ciekawi porównania Balatonbereny / Balatonakali. Póki co z perspektywy Balatonbereny gdzie "wsi spokojna, wsi wesoła" drugi brzeg z Balatonakali jawi się nam trochę jak "centrum seksu i relaksu". Nawet obraz brzegu w nocy jakiś taki bardziej rozświetlony i czasami coś słychać jak przyniesie woda. Ale jak człowiek nie posmakuje to będzie żałował. Jutro zmieniamy miejscówkę.

Tylko niech te nocne burze/deszcze dadzą już spokój, bo od pięciu nocy są regularne jak w zegarku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
fizio

Tylko niech te nocne burze/deszcze dadzą już spokój, bo od pięciu nocy są regularne jak w zegarku.

Już niedługo będzie odmiana:

post-11668-0-98218900-1501069923_thumb.jpg

(To ze strony campingu: http://naturism.hu/node/9)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Aga&Bart

My też już wróciliśmy z Balatonbereny.

Wszystko potwierdzamy co napisał Shavers (szkoda że nie spotkaliśmy się)

My zarezerwowaliśmy domek na początku maja (ostatnie wolne terminy), całkiem wygodny z pełni wyposażoną kuchnią, 2 sypialnie, łazienka, taras ze stolikiem i krzesłami.

Porady dla osób którzy chcieliby zabrać czworonoga. Byliśmy z dużym labradorem.

Po terenie kempingu można poruszać się z psem na smyczy, ważne tylko aby po nim sprzątać, znajduje się też miejsce gdzie można umyć psa. Co do kąpieli psa w Balatonie to niby zakazane, ale widzieliśmy np. psa na desce serfingowej który się kąpał z właścicielami. My odkryliśmy miejsce 100 m od kempingu za charakterystycznym żółtym portalem z widokiem na jezioro, gdzie codziennie nasz pies pływał i nikt nie zwrócił uwagi.

Oprócz tego po wyjściu w kempingu znajduje się spora łączka gdzie psiak może się swobodnie wyszaleć.

Kartki pocztowe ze zdjęciami ośrodka można dostać za darmo w punkcie informacji turystycznej, a znaczki na pobliskiej poczcie za torami.

W pobliżu warto odwiedzić miasto Kasthele, gdzie znajduje się przepiękny pałac z wieloma ciekawymi wystawami, ogrodem, palmiarnią i.t.p., a w samym mieście jest kilkanaście różnych dziwnych muzeów. Polecamy też rewelacyjne arbuzy które można kupić u przydrożnych sprzedawców.

Dziękujemy wszystkim którzy na przesłali cenne informacje i pozdrawiamy napotkanych rodaków.

Aga&Bart

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Shavers

Balatonbereny (BB) vs. Balatonakali (BA). Mortal Kombat! Fight!

Nie da się uciec przed porównaniem tych dwóch miejsc, nie ma siły. BB ma trochę forów, bo jednak byliśmy tam w pierwszej kolejności i z tego powodu BA ma nieco pod górkę.

Na początek, Balaton: w BB przyjemnie "mułowaty", spokojnie pozwalający na spacery wgłąb jeziora, dość spokojny jeżeli chodzi o fale. W BA kamienisty (co jest do przeżycia) ale na dokładkę cały porośnięty wodorostami, czego moja Małżonka już nie potrafi znieść :) I do tego mocno wietrzny (co ma swoje zalety w tym skwarze) powoduje, ze wchodzi się do niego trochę jak do morza. Sprawia też wrażenie zimniejszego ale co do tego to nie mam pewności.

Potem, ośrodek dla golasów: choć w BA wydaje się nowszy to jednak sprawia wrażenie zrobionego "po kosztach". Ogrodzenie z zielonej siatki, które wielu z polskich naturystów powinno przyprawiać o drżenie serca (podglądacze, którzy wykupili bilet miesięczny na pociąg by oglądać gole tyłki, mają szanse!) w porównaniu z betonowym ogrodzeniem w BB to całkiem inna liga. Poza tym, w BA jest zdecydowanie mniej miejsca dla nagich spacerowiczów. Plaża nad Balatonem to wąska kiszka w porównaniu z tym co oferuje na swoim trawniku BB. Generalnie BA to jest miejsce dla miłośników zaparkowania w swojej parceli, wyciagnięcia z samochodu ulubionego krasnala i postawienia na straży terenu i położenia się na kocyku centralnie między dwiema rurami wydechowymi swojego SUVa (widziałem dzisiaj takiego agenta). BB to jednak jest przestrzeń, miejsce dla samochodów i kochających ich właścicieli ale też miejsce dla spacerów, polegiwania na trawie, spokojnego wypoczynku, bez smrodu przejeżdżających obok samochodów. Bo na BA jednak już obowiązuje ten sznyt: skoro rodzina chce do miasta, to wsiadam w samochód i podjeżdżamy pod parcele by ich zabrać. Przecież jakby przeszli 300m do parkingu to by ich trafił udar słoneczny!

Tutaj na BA też trafiliśmy na obrazek, żywcem pasujący do naszych fobii. Małżeństwo, które tak bardzo nie potrafi/nie chce się poruszać o własnych siłach, ze nawet po kempingu musi popylać na elektrycznym (na szczęście!) niby-skuterku. A nie wydają się być starsi od nas. Kto kojarzy "Minionki" i Dr. Nefario jadącego na skuterze, ten powinien mieć pełen obraz sytuacji...

W BB znaleźliśmy pralkę automatyczną za 1200HUF, która w 25 minut wyprała wszystkie nasze rowerowe smrodki. W BA nie ma czegoś takiego, jest "umywalnia" z tłustymi zlewozmywakami, które trzeba sobie wyczyścić przed użyciem ich do prania ręcznego.

Jedzenie: No cóż, na żadnym z kempingów naturystycznych nie jedliśmy potraw. W BB zauroczyły nas knajpki w mieście, gdzie jedliśmy albo dobrze albo genialnie. W BA na razie zjedliśmy fatalnie i dobrze. Może dzisiaj się nam uda zjeść genialnie, bo "na mieście" szykuje się jakaś winna impreza. Przy drodze jest kilka budek opisanych nazwami winnic, które od dwóch dni są zamknięte na głucho ale z plakatów wynika, że coś dzisiaj ma się dziać. Wracając do kempingowych jadłodajni - w BB średnio miałem ochotę próbować jedzenie ze względu na okoliczne knajpki, w BA to się lekko boję po wypiciu piwa w szkle, które było tak tłuste, że aż strach myśleć o higienie w przypadku przygotowywania jedzenia. Wolałbym pić z butelki. Do tego jeszcze, jeżeli na wejściu wita cię pizza i hamburgerek to raczej nie jest to coś na co mamy ochotę jadąc na Węgry. Sobotni wieczór nieco nas załamał, budki z winem nadal zamknięte, w knajpie przy ruchliwej ulicy można wypić lokalne wina ale tylko na butelki, bez próbowania jak było możliwe w trakcie podróży w oddalonym o 30km Badacsony. Żal...

Ludzie: BB to raczej "emeryten party" z wszystkimi wadami i zaletami takiego miejsca. Wyspać się można, o 22:00 kemping jest właściwie w całości uśpiony. Za to wstają wcześnie rano. BA jest nieco bardziej "wyluzowane", załapaliśmy się już na nocną imprezę, która skończyła się o 00:00-01:00 ale za to rankiem ludzie budzą się nieco później. Oczywiście poza naszym słowackim sąsiadem z motorem (ech, ta karma!), który nawet jak wstaje do kibelka w nocy to musi zaznaczyć głośnym ziewaniem, że wstał i jest mu z tym źle.

Ceny: w BB za 1,5l wina płaciliśmy 1050HUF, w BA za to samo płacimy 1500HUF, lekko szokująca różnica. W knajpkach różnice już nie wydają się tak duże ale jednak jest drożej w BA.

Otoczenie: tutaj BB z tym dystansem do torów i mało ruchliwej drogi wygrywa absolutnie. W BA pociąg jedzie niemal po naszych głowach (owszem, rzadziej) i nie da się nie obudzić kiedy zaczyna drzeć ziemia pod kołami spalinowego silnika (chyba nie mają tu trakcji), droga też jest zdecydowanie bardziej ruchliwa. W BB pociągi śmigały częściej ale raczej były to elektryczki i były zdecydowanie dalej a samochody śmigały rzadko.

  • Punkcik 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Shavers

Jeszcze mała korekta do "recenzji" BA vs. BB. Po dwóch dniach konsumowania na mieście i sprawdzania portfela/stanu konta. BB jest znacznie smaczniejsze i tańsze.

No chyba, że kogoś zadowala pizza na kempingu...

A jak nie zadowala to w oddalonym o 40 minut pedałowania Tichany można zjeść genialnie!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
chomiki

Lavedula w Balatonacali

post-8777-0-48176400-1501535522_thumb.jpg

Balatonbereny

post-8777-0-17436000-1501535660_thumb.jpg

Moje spostrzeżenia co do obu tych kempingów są nieco odmienne.

Co do spacerów to wielkość obu jest podobna, można je przejść w 10 min (mapki nie są w tej samej skali)

Co do wyluzowanego towarzystwa to uważam, że w BB jest głośniej, tam są co sobotę dyskoteki na terenie kempingu.

BA jest na środku jeziora BB bliżej rogu i odniosłem wrażenie, że woda w BA jest czyściejsza.

Co do wypoczynku przy rurze samochodowej to Shavers pisze to samo przy obu kempingach, ale nie będę komentował

jego autofobii i zdziwienia z faktu, że trasę ok 600 km ktoś woli pokonać autem a nie na rowerze :)

Ogólnie oba kempingi mają swój urok, a to który jest lepszy to raczej indywidualna sprawa gustu.

Dodam jeszcze, że w BA parcele są lepiej rozłożone bliżej wody ale pociąg nie umknie uwadze nie ma szans :(

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
carfreak

Również byłem na obu kempingach i zdecydowanie popieram zdanie Shaversa
BB jest kempingiem lepszym. Ma lepszy układ, dalej od torów, duże miejsce do opalania i zabaw, dużo lepsze zejście do wody oraz lepszy pomost, lepsze jedzenie zarówno na kempie jak i obok niego. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Dodaj nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×

Ważny komunikat

Korzystając z tego portalu, akceptujesz nasze Warunki użytkowania.