Skocz do treści

Witamy na forum NNS

Zrób coś sensownego

Nuxman

Ile czasu trzeba spędzić na plaży N żeby samemu odważyć się na opalanie nago?

o tempie zdejmowania majtek  

332 głosów

Nie masz uprawnień do głosowania w tej ankiecie oraz wyświetlania jej wyników. Żeby zagłosować w tej ankiecie, prosimy się zalogować lub zarejestrować.

Rekomendowane posty

Nuxman

Zobaczmy jak długo zajmowało każdemu pozbycie się kostiumu podczas przebywania na plaży N.

Innymi słowy, odpowiadamy na pytanie ile czasu chodziliśmy w tekstyliach na nagą plażę, zanim sami się rozebraliśmy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
TwoStepsToHell

Tyle ile zajęło mi przejście od wejścia do miejsca leżenia :) na moje oko 10 minut.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Lady_M

Zaznaczyłam 1, ale tu brak odpowiedzi dla mnie, bo ja byłam zdecydowana jeszcze zanim udało mi się plażę znaleźć :)

  • Punkcik 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Nuxman

Jakby nie patrzeć, jedynka w Twoim przypadku też pasuje ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Miro

Zaznaczyłam 1, ale tu brak odpowiedzi dla mnie, bo ja byłam zdecydowana jeszcze zanim udało mi się plażę znaleźć

U mnie było podobnie: nagie opalanie zaczęło się długo przed znalezieniem nagiej plaży - na początku opalałem się w odosobnionych miejscach, samotnych zatoczkach...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Krzysztof62

Kilkanaście lat temu, z dnia na dzień podjęliśmy decyzję - jedziemy się poopalać nad morzem. Wieczorem spakowaliśmy stare plecaki i po północy wsiedliśmy w nocny pociąg. Celem miała być Kuźnica, nie udało nam się znaleźć żadnego pokoju.. Następnym pociągiem udaliśmy się do Jastarni. Wieczorem mieliśmy już dość wszystkiego. Następnego dnia po skromnym śniadanku udaliśmy się na plażę, do której mieliśmy nie więcej niż sto metrów (ul. Ogrodowa, obok kościoła) Całkowicie gotowi do plażowania stanęliśmy przy wejściu na plażę. Aśka w stroju ja w kąpielówkach i z ręczniczkiem pod pachą, To co zobaczyliśmy wprawiło nas w zdumienie. Na całym horyzoncie tysiące ludzi, wszyscy poukładani jeden obok drugiego niczym śledzie w puszce, w dodatku ten jazgot, wprost nie do wytrzymania. W ogóle nie było słychać szumu morza, wszystko zlewało się w jakiś jeden przedziwny, ludzki kwik. Wybraliśmy kierunek w prawo choć nie bardzo nam się to podobało. Poszukując jakiegoś spokojnego miejsca do plażowania i wciąż potykając się o te śledzie, dotarliśmy w końcu do Juraty tuż nieopodal Bryzy. W tył zwrot, to też nie te klimaty. Zjedliśmy wczesny niby obiadek i nie licząc już na jako takie plażowanie w połączeniu z relaksem, udaliśmy się w lewo na dłuższy spacer, gdziekolwiek gdzie nas tylko oczy poniosą, byle tylko nie oglądać tych wszystkich strasznych rzeczy, które oglądaliśmy od rana. W połowie drogi pomiędzy Kuźnicą i Chałupami zobaczyliśmy ciekawy widoczek, na słabiej zadrzewionej w tym miejscu wydmie ( nie na plaży) opalała się naga dziewczyna. Zaczęło nam świtać w głowach, że jesteśmy w pobliżu tej sławnej niegdyś plaży. Kilometr dalej, w otoczeniu Naturystów nie mieliśmy już co do tego najmniejszych wątpliwości.

Ten luz i te jakże inne "stroje kąpielowe" od razu nam się spodobały. To było właśnie to co mogło w tym dniu podnieść resztki naszego dobrego ducha. Spytałem się: "A my co?" Znacząco skinęła okiem i po około 30 sekundach leżeliśmy już nadzy na nagiej plaży.

30 - słownie - trzydzieści sekund od podjęcia decyzji do realizacji. Samo podjęcie decyzji zajęło nam jeszcze mniej czasu. To był spontan ale jednocześnie świadoma decyzja, że my już na tekstylną, "zaśledzioną" plażę nigdy nie pójdziemy. Przez sześć dni z rzędu chodziliśmy (sic!) z Jastarni pod Chałupy, dziesięć i pół kilometra w jedną stronę, i tak nam wtedy obojgu do gustu przypadło naturalne plażowanie na N-plaży, że od tej pory nie wyobrażamy już sobie by mogło być inaczej. Od czasu tamtej metamorfozy, każdego roku, udajemy się tylko i wyłącznie na naturystyczne plaże. Przez tekstylne tylko przechodzimy, oczywiście jeśli leżą nam gdzieś na drodze, co najważniejsze w taki sposób by przypadkiem nie potknąć się na "śledziach" pozawijanych w stilon.

Dziesięć lat temu, na okoliczność pewnego wyjazdu, kupiłem sobie nowiutkie kąpielówki. Całe szczęście, że ten wyjazd nie całkiem się udał i nie miałem okazji ich założyć. Do dzisiaj są wciąż nowiutkie i nieśmigane. Są na wypadek mniej lubianych wyjazdów, ale te jakoś mi się na szczęście nie przytrafiają.

Krzysztof

Edytowane przez Krzysztof62
  • Punkcik 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
mi.chal

Wyświetl postLady_M dnia 22 lipiec 2014 o 18:41 napisał:

Zaznaczyłam 1, ale tu brak odpowiedzi dla mnie, bo ja byłam zdecydowana jeszcze zanim udało mi się plażę znaleźć

U mnie było podobnie: nagie opalanie zaczęło się długo przed znalezieniem nagiej plaży - na początku opalałem się w odosobnionych miejscach, samotnych zatoczkach...

Dokładnie miałem tak samo. Moja ówczesna dziewczyna (obecnie żona) tak samo.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
mello54

Witam;

Widzę 100% odpowiedzi :D. Mieliśmy z żoną tak samo, a nawet jeszcze bardziej - tzn.wiedzieliśmy gdzie się wybieramy i czego szukamy. Stroje poleciały do torby natychmiast po napotkaniu pierwszego golasa. A że dzień był mocno niepewny to mieliśmy (razem z owym golasem i jeszcze może trzema innymi) 2 kilometry plaży na wschód od Łukęcina do dyspozycji. Potem nawet zagrzmiało i pokapało, potem wróciło słoneczko i wieczorem były kłopoty z siadaneim ;)

To teraz bywa gorzej z decyzją o rozebraniu się jak się spojrzy na stan niektórych miejsc, gdzie dawniej było wspaniale, a teraz ... lepiej nie mówić :(

Pozdr.

M.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
ParaLubuskie

Decyzja o plazy N -zapadła w kilka sekund -tyle samo trwało zrzucenie fatałaszków i wylegiwanie sie na piasku - wiec chyba nie ma reguł co do rozebrania sie - tu sprawa jest prosta albo jesteś wśród nagusków albo dowidzenia pod molo wśród ciasnoty,krzyków,piasku na twarzy itd. a widok tam przepiekny hehe jakby sie titanic topił -Pozdrówka

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Tomashek

To ja byłem oryginalniejszy.Pierwszy raz na plażę N wszedłem już z gatkami w ręku ,co by nie być punktem zainteresowania dla golasów /gdzie idzie ,kiedy się rozbierze,itp/ Takie było wtedy moje rozumowanie :facepalm:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
@*_*@

Paręnaście lat temu podczas tekstylnego urlopu w chorwackiej Podstranie, w jeden z ostatnich dni pobytu wybraliśmy się na jeden dzień, na słynny Złoty Róg na Bolu. Po dotarciu na miejsce przytłoczył nas ogrom aut i brak miejsc do zaparkowania w pobliżu plaży, i tak jadąc w poszukiwaniu wolnego miejsca dotarliśmy niemal na peryferia Bolu. Po zaparkowaniu auta ruszyliśmy w kierunku morza, przedzierając się przez jakieś dzikie ostępy trafiliśmy w sam środek plaży naturystycznej. Żar lał się z nieba, byliśmy wykończeni i spragnieni chłodnych morskich toni, a widząc jaki kawałek mamy jeszcze do Złotego Rogu oraz ile jest tam plażowiczów postanowiliśmy, że zostajemy wśród golasów. Nikt jednak nie zdecydował się na zrzucenie gatek, jedynie koleżanka odważyła się na topless. Nie miałbym wtedy oporów, aby pozbyć się zbędnych tekstyliów, ale krępowała mnie obecność starszego brata, zaś moi rodzice krępowali się tekstylnych rodziców wspomnianej koleżanki. W efekcie podzieliliśmy się na dwie grupy - rodzice koleżanki przenieśli się do sąsiedniej tekstylnej zatoczki, a ja z rodzicami, koleżanką i bratem pozostaliśmy, jako jedyni tekstylni w otoczce naturystów. Bardzo żałowałem i żałuję po dziś dzień, że się wtedy nie przełamałem, ale już następnego lata, po przybyciu na n-plażę błyskawicznie pozbyłem się gatek. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
polonez

Pierwszy raz trafiłem na plażę naturystyczną jeszcze za nastolatka, zupełnie przypadkiem - wędrując brzebgiem bałtyku :] Speszyłem się i dosłownie nawiałem tam skąd mnie przyniosło. Minęło 10 lat. Tym razem szedłem na plażę naturystyczną w konkretnym celu - żeby zostać jednym z nich. Nawet nie rozsiadałem się w gatkach.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
D&S

My najpierw się zdecydowaliśmy, że pójdziemy na plażę naturystyczną, a później dość długo szukaliśmy najpierw informacji, gdzie dokładnie się taka plaża znajduje (Kommos Beach na południu Krety), a później samej plaży. Tak więc wchodząc na plażę byliśmy już absolutnie zdecydowani. Nie pamiętamy tylko, czy najpierw znaleźliśmy miejsce, żeby się położyć i tam się rozebraliśmy, czy też na wszelki wypadek nie rozebraliśmy się przy samym wejściu, żeby nie chodzić w ubraniu po plaży, żeby sobie nikt o nas źle nie pomyślał :wink2:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Zuzanka

My też najpierw się zdecydowaliśmy a potem szukaliśmy plaż ;) pierwsze opalanie nago to gdzieś w gluszy gdzie po prostu nikogo nie było

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Shavers

Nagość, nazwijmy ją "domowa", była w nas praktycznie od początku związku. Odruchowo, gdy była taka możliwość i sprzyjały warunki zdejmowalismy z siebie zbędne ubrania. Nie nazywaliśmy tego w żaden sposób...

Może dlatego, po wejściu na pierwszą plażę N moja Żona zdjęła z siebie ciuchy natychmiast, to ja byłem "spóźnialski" ale o jakieś 15 sekund jak sądzę :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Devan

Pierwszą wizytę na plaży N zaliczyłem przypadkiem i żżerał mnie wtedy wstyd, ale i tak się rozebrałem, bo obawiałem się, że mnie pogonią za siedzenie w gaciach na plaży naturystycznej... Także dla mnie zdecydowanie opcja nr 1, pomimo, że za 1 razem nie był to relaks, tylko wielki stres...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Marian159

Z żoną rozebraliśmy się na FKK z prostej przyczyny, otóż na plaży tekstylnej nie było parceli blisko morza, tak więc pojechaliśmy na zwiady na FKK.

Było blisko plaży, może 50 m, to była oferta nie do odrzucenia i skorzystaliśmy. Dzisiaj żałujemy że tak późno. :mur: :mur: :mur:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
nagus68

Ja nigdy nie miałem takiego problemu.Od czasu,kiedy skończyłem ...naście lat opalam się nago.Dla mnie zrzucenie ciuchów na plaży N,to najnormalniejsza rzecz na świecie.Pozdrawiam 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
cherrybike

Ja zaznaczyłem jedynkę bo tak było w moim przypadku. Natomiast żonę namówiłem po kilku tygodniach. Już na plaży powiedziała że majtek nie zdejmie za Chiny Ludowe. I trzymała się mocno... około kwadransa. Kolejnym razem nie było żadnych oporów a tylko wychwalanie takiej formy opalania.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Sunlover

Dopiero pierwszy raz będę opalał się wśród innych golasów gdy zrobi się ciepło w tym roku, ale zaznaczam z góry opcję pierwszą, bo nie widzę sensu wybierać się na plażę golasów by w niej paradować w ubraniu :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
maciej222

tez jedynka zawsze bylo to w mej glowie, ale stare czasy byly niezbyt przyjazne takiej formie relaksu. Cale szczescie ze mamy to juz za soba, ja jestem golaskiem ponad 30lat i chwale sobie taka forme relaksu, pelem luzik. A bardzo nielubie na plazy ogladaczy tych tekstylnych strasznie to denerwuje, chyba nietylko mnie

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
zbychrenia

Oddaliśmy na 1 startujemy w tym sezonie.Myślę że starszym tez się nalezy pełny luz   :tak: .  pozdrawiamy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Sunlover
Myślę że starszym tez się nalezy pełny luz

Myślisz poprawnie, każdemu się należy :) Raz zaznawszy przyjemności N-plażowania, jest w mym żywotnym interesie tak sądzić, żebym i mi się na starość należało :)

Raz już odpowiadałem w tym wątku lecz było to jeszcze założenie hipotetyczne. Okazało się i trafne i nie do końca zarazem :P Bo owszem rozebrałem się od razu gdy wybrałem się na N-plażę w tym celu, ale ściśle rzecz biorąc, była to druga wizyta w tym miejscu, po uprzednim rekonesansie logistycznym

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
fantom22

Nie ma opcji dla mnie - pierwszy dzień w gatkach (nie licząc ostatnich kilku minut). :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Guapo7

U mnie w zasadzie też pierwsza opcja :D jeszcze zanim pierwszy raz zawitałem na plaży N opalałem się latem nago obok domu kiedy nikogo w nim nie było. Pierwsza okazja żeby odwiedzić plażę N nadarzyła się w zeszłe wakacje. Razem z rodzicami pojechaliśmy na wakacje do Orebica w Chorwacji. Z racji braku ciekawszych zajęć ulubiona rozrywką było pływanie wzdłuż brzegu na dłu zsze dystanse. Dowiedziałem się że jakieś 1,5 km od naszego miejsca plażowania jest otoczona skałkami plaża nudystów. Następnego dnia popłynałem w jej kierunku, kiedy byłem na jej wysokości postanowiłem trochę na niej odpocząć. Aby nie budzić co do siebie podejrzeć rozebrałem się jeszcze w wodzie i goły wyszedłem na brzeg. Spędziłem tam ok 45 minut, i tak codziennie przez około 5 dni

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

×

Ważny komunikat

Korzystając z tego portalu, akceptujesz nasze Warunki użytkowania.