Raporty z Dębek



Dębki | #9

Plaża piękna , czysta , brak podglądaczy , przeważają pary i rodziny z dziećmi . Bardzo sympatyczne towarzystwo , atmosfera prawie rodzinna . Wszystkim naturystom gorąco polecamy Dębki.

Autor: Gosia i RafałDodaj swój raport

Dębki | #8

Witam właśnie byliśmy na plaży w Dębkach, to jeszcze nie czas urlopowy ale trochę osób było.
Co prawda porozrzucanych po plaży a szkoda bo można trzymać się w większym gronie co jest
raźniej i widać wtedy nasz ruch naturystyczny. Plaża jest piękna i szeroka im dalej tym
ładniej, byliśmy w połowie czerwca i pod koniec miesiąca jeszcze tam wrócimy choć na dwa
lub trzy dni. Polecamy tą plażę innym bo warto pozdrawiamy

Autor: Ania i JerzyDodaj swój raport

Dębki | #7

Właśnie wróciliśmy z wakacji... plaża w Dębkach jest naprawdę cudowna, szeroka, czysta, bardzo malownicza, dojście do plaży przez pachnący sosnowy lasek, wszystko jest dokładnie takie jak być powinno... a na naszej plaży mnóstwo naturystów i mimo spacerujących wzdłuż plazy tekstylnych, mozna czuć się bardzo swobodnie, jest nas tam tak wielu, że staje się to dla tekstylnych standardem.... polecam tę plażę, było wspaniale.... niestety znów znikneły tabliczki

Autor: anonimDodaj swój raport

Dębki | #6

W ostatni weekend poznaliśmy Dębki. Zupenie przypadkiem, bo jadąc nad morze marzyła nam się okolica Piasków. Tęskniliśmy za ustronnym miejscem a takim miejscem były Piaski gdy odwiedziłem je na początku sezonu. Za Pruszczem (jechaliśmy z Galicji "jedynką") zaczęły się schody. Na "siódemce" dwa objazdy przed Nowym Dworem. Gdy wreszcie skręciliśmy w zjazd na Stegnę natychmiast utknęliśmy w korku. Jak policzyłem ile samochodów stoi przed nami to wyszło mi, że przy takim tempie przed kolacją możemy na plażę nie zdążyć (była 10.30). Ktoś z wycofujących się z korka kierowców potwierdził, że to strata czasu.

Podjęliśmy próbę przebicia się od strony Mikoszewa. Porażka. Też korek.
Widząc, że moja Ewa coraz bardziej rozczarowana (taka mała gradowa chmurka :lol: ) zawróciłem i hajda na mierzeję helską (g. 11.00). Drobny korek przy dojeździe do obwodnicy gdańskiej jakoś przetrawiłem. Przy końcu obwodnicy, przed Rumią znowu korek (chmurka gradowa rośnie :o ). Piętnaście minut (nie liczę, które już) "w plecy" ale jedziemy dalej. Jak zobaczyłem ile samochodów skręca w drogę na Hel, pomyślałem: "w korku już dzisiaj parę razy stałem; jedziemy w okolicę Dębek" (wtedy już 12.00). Pamiętałem z postów, że jest tam plaża "N". Jak Ewa spojrzała na mapę ile jeszcze drogi przed nami to w samochodzie urosła całkiem pokaźna gradowa chmura :o .

Nie mając dokładnych namiarów na plażę naturystów podjechaliśmy pod plażę nie do Dębek ale do Karwieńskich Błot. Szybko się wyleczyłem z marzeń o ustronnym miejscu. Nie po tak długim okresie niepogody. Na plaży szukałem chwilę choć jednej osoby, ktora byłaby "na bakier" ze strojem. Nic z tego - sami tekstylni. Zostaliśmy - niechętnie - w strojach, ale byliśmy NA PLAŻY! NAD MORZEM!! W SŁOŃCU!!! NATURA DOOKOŁA!!!! SUUUPER!!!!! Było po 13.00 ale byliśmy NA PLAŻY! Parawanu nie mieliśmy, dlatego dobrze, że majtki miałem takie "kąpielówkopodobne", bo przy wyjeździe uznałem kapielówki za zbędny balast. :)

Późnym popołudniem, kiedy wygonił nas zimny wiatr pojechaliśmy do Dębek. Stanąłem pod tablicą z planem zamyślając trasę przechadzki a Ewa rzekła: "Patrz, jest zaznaczona plaża dla naturystów!". I faktycznie! Chwała za to twórcom planu. Wiedzieliśmy, gdzie spędzimy kolejny dzień.
Następnego dnia przemaszerowaliśmy przykładnie przez mostek nad Piaśnicą. Po przejściu 300 metrów napotkaliśmy "najbardziej wysuniętego" naturystę. Wiedzieliśmy zatem, że TO TU! :)

Plaża z bardzo pięknym jasnym piaskiem. Woda o temperaturze - jak na Bałtyk -
zachęcającej do kąpieli. Choć na plaży było sporo osób, to każdy miał sporo miejsca. Naturyści w większości schowani byli za parawanami.

Moim zdaniem powody używania parawanów są trzy. Pierwszy to wiatr. Drugi to taki, że część plażowiczów opala się nago nie z tęsknoty za naturyzmem ale nie chce mieć skóry w paski - do szczęścia wystarczy im nagość "wobec słońca". Trzeci to osłona przed wzrokiem tekstylnych, którzy traktują ten odcinek plaży jako teren do spacerów brzegiem morza.
Ktoś na Forum podnosił sprawę naturyzmu parawanowego. Wcale się nie dziwię, że niektórzy chcą się ukryć przed wzrokiem ciekawskich.

Część plażowiczów w tej części plaży stanowili również tekstylni (jakieś 30%). Byli oczywiście zupełni "luzacy", traktujący nagość zupełnie naturalnie. Śmigali po plaży zupełnie "naturalnie" jakby całe życie chodzili bez ubrań. W otoczeniu takich ja czuję się najbardziej swobodnie. Poczucie tej swobody, to wrażenie jakie sprawia mi ogromną przyjemność. :huh:
Dużo osób, w różnym wieku, rodziny, pary, pojedynczy naturyści. Zachowanie bez zarzutu z wyjątkiem kilku panów, którzy przypominali mi "Surykatki". Te zabawne zwierzaki zawsze wystawiają wartowników stojących cały czas na baczność i obserwujących otoczenie. Takich miałem w pobliżu dwóch. Czułem się bezpieczny... :)
Tylko jeden gość założył swój grajdołek tak by być w "bliskim kontakcie" wzrokowym z nami i sąsiadującą parą. Miał po 50 metrów wolnej plaży po obu stronach naszego miejsca a wybrał bliskie sąsiedztwo - widać źle by się czuł taki bardziej wyizolowany. Ponieważ jednak nie wpatrywał się uporczywie, nie robił zdjęć z ukrycia :) - nie przszkadzał nam.

Ze względu na wycieczki tekstylnych część pań wchodząc do wody zakładała dolną część strojów. Nie wszystkim przypadają do gustu - nawet przelotne - spojrzenia ubranych spacerowiczów.

Ogólne wrażenie bardzo pozytywne. Plaża ładna, czysta, woda ciepła, słońce, lekki chłodzący wietrzyk, sporo miłośników nagiego plażowania. Można zdecydowanie polecić. :)

Chcielibyśmy wiedzieć czy ktoś ma porównanie z Rowami. Z relacji bezpośrednich można wywnioskować że Rowy są "the best of the best"?!
Zastanawiamy się, ktore miejsce wybrać na następny wypad. Czytając reportaż z Rowów wiemy, że uczestnicy nagiego plażowania tam przebywający to również forumowicze. Pozdrawiamy wytrwałych reporterów!!! :D

Autor: Kuba_1Dodaj swój raport

Dębki | #5

Wyjechaliśmy 14 sierpnia, zatem nie posmakowaliśmy tej pogody, jaka miała być podczas całego naszego pobytu. Niestety, widać tak miało być. :)

Pora zatem na podsumowanie.

Sama plaża niewiele się zmieniła od ubiegłego roku. Zniknął tylko słupek z tablicą "Naga Plaża", ale jego nie było już od 30 lipca. Prowizoryczny płotek został rozmyty wraz ze sztormem, o którym pisaliśmy. Jedyny ślad, to tabliczka przy krzyżówce z napisem "Plaża Naturystów". Druga przy Piaśnicy, opodal Gawry znikła. A może i dobrze...

Atmosfera Dębek pozostała również na zbliżonym poziomie, choć tego roku miejscowość przypominała bardziej żłobek i przedszkole. Rodziny z dziećmi przejęły dominację nad Dębkami, co widać było podczas każdego spaceru, a nawet podczas wizyt w niektórych jadłodajniach. Osobników dresopodobnych było naprawdę niewiele. Hałaśliwe grupy młodzieży stanowiły niezbyt liczną "atrakcję".

Baza gastronomiczna rozszerzyła się o kilka kolejnych obiektów. W większości ceny pozostały bez zmian, ale nie wszędzie. Przykład pewnej jadłodajni pod drewnianym dachem (celowo nie podajemy nazwy, ale zainteresowani pewnie wiedzą, o czym mowa) znakomicie to potwierdza. Żurek w chlebku od dawna kosztuje tyle samo, jednak z roku na rok chlebek jest mniejszy, a w środku ubywa zupki. Za rok pewnie nie wystarczy nawet na jeden porządny kęs. Do tego 1/3 gotowanego jajka i 1/8 ziemniaka za 8,5 PLN to czysta przesada. Jeszcze lepszy przykład pochodzi z pewnego obiektu opodal wejścia na plażę z kempingu Kaszub. Po sąsiedzku z kioskiem z pieczywem. :) Wiadomo, o którym mowa. W tym "lokalu" golonka zdrożała z 2,5 PLN na 5 PLN za 100g. Nie byliśmy już na tyle szaleni, aby porównać jakość z ubiegłoroczną. Cena nam wystarczyła. I pomyśleć, że w innym miejscu było 4 PLN, a z kością nawet 3PLN... Pizzeria przy głównej ulicy pozostała bez zmian. Ceny chyba identyczne z ubiegłorocznymi, jakość też. Tylko te ostre pizze, do których trzeba pół butelki Tabasco, aby poczuć żywy smak. Dobra, gusta są różne. ;) Opodal wyrosła im jednak konkurencja, choć cenowo nie byli w stanie dorównać, a z jakością, a właściwie ilością pizzy było równie krucho. Najlepiej weryfikowali to klienci - w nowej konkurencji pustki. Ach ten wolny rynek... Tyle minusów, ale były też i plusy. W pewnej smażalni obok budek telefonicznych ceny i jakość pozostały bez zmian. 100g smażonego dorsza za 4,5 PLN jest tak samo smaczne, jak i rok temu. Sprawdziliśmy. ;)

Odrębny akapit poświęcić należy barowi na plaży, przed którym stoi tablica (bardziej zwięzła, niż przytoczona): "Zakaz wnoszenia napojów, pokarmów, cukierków, gum do żucia, wykałaczek i papierosów nie zakupionych w barze." Ciekawe, czy można przychodzić z własnym powietrzem... Wewnątrz naburmuszeni ludzie, którzy tak się nadymali, jakby mieli zaraz odlecieć. No cóż, bez komentarza. Ceny wysokie, wybór za to niewielki. Tylko jeden browar, tylko jedna wódka - śmieszna sytuacja znana choćby z warszawskich pubów. ;) Stąd pewnie zakaz wnoszenia "obcych" trunków, które są niestety smakowo lepsze od oferowanych. No, ale to znów kwestia gustu... A o tym się nie dyskutuje.

Podczas krótkich chwil plażowania i znacznie dłuższych spacerów oczywiście rzuciły nam się w oczy zwierzęta. Ludzie masowo uczęszczają na plażę z psami, jak zwykle nie mając pojęcia o tym, jak ich pupile powinni się zachowywać. Tym razem nie spostrzegliśmy nikogo, kto sprzątałby po swoim czworonogu. Wszystko zostawało na piasku. To jednak nie koniec. W tym roku na plaży, pewnie na skutek pogody, pojawiło się wiecej koni. Dla Polaka koń to zwierze święte, co również było widoczne na plaży. Święte były również końskie odchody zalegające często obszar tuż przy wodzie i rozmywane przez fale. Odpoczynek, czy kąpiel w pobliżu takiej atrakcji są co najmniej wątpliwe. Powodem jest tu wytyczenie trasy do przejażdżek wierzchem po plaży i w jej bliskim sąsiedztwie. Być może jest to atrakcja dla jeźdźców (niewątpliwa), ale dla plażujących zdecydowanie nie.

Woda w tym roku w morzu chyba nieco czyściejsza. Nie słyszeliśmy, o dziwo, o przypadkach chorób układu pokarmowego znanych chociażby z ubiegłego roku. Widać oczyszczalnia ścieków ulepszyła technologię, albo wreszcie ktoś przypilnował. To kolejny plus.

Minus to ceny. Kwatery zdrożały i to wyraźnie. Pokój dwuosobowy z łazienką 45 PLN od osoby. Większe wychodzą nieco taniej.

Produkty w sklepach drogie, o wiele droższe, niż w ubiegłym roku. Kilogram surowego baleronu na grill 18-20 PLN. Szynka na chleb od 27PLN wzwyż. Ceny jogurtów średnio o 20-40% wyższe, niż w głębi lądu. Jedynie chleb tani - 1 PLN za bochenek 500g. Warzywa droższe, ale nie aż tak znacznie. Owoce za to znacznie. ;) Gałka lodów 1,5 PLN, ale w niektórych miejscach po 1,3 a nawet 1,2. Ciasta droższe, niż w ubiegłym roku, ale nieznacznie. Za to równie smaczne. :)

Plusem naszych tegorocznych wakacji było to, że zabraliśmy ze sobą 90% żywności na cały czas pobytu. Dokupowaliśmy jedynie mięso, sporadycznie wędlinę, chleb i trochę warzyw. Resztę mieliśmy ze sobą, a po powrocie porównaliśmy koszty i dokonaliśmy analizy. Zdecydowanie było warto. Przykład: Spagetti w starszej pizzerii kosztuje 8 PLN. Porcja taka, że ogląda się człowiek za następną. Dla dwojga to koszt 16 PLN. Wzięliśmy zatem swój makaron i parę dodatków. Koszt dania dla dwojga poniżej 4 PLN (makaron, przecier pomidorowy, masło, boczek - kupowany w Dębkach, czyli drogi, cebula, przyprawy), a do tego konieczność zainwestowania 15 minut czasu. Opłacało się. Zatem dla chcącego nie ma nic trudnego - można się wyżywić w Dębkach tanio.

Jedno się za to nie zmieniło. Gdy tylko zapadał zmierzch, po głównym deptaku spacerowały całe tłumy ludzi (wtedy, kiedy jeszcze nie padało). Chodzą oni tam i z powrotem, co czasami sprawia dziwne wrażenie. Czy to szukanie czegoś, może kogoś? A może to rewia mody? Nie znamy jednoznacznej odpowiedzi, pewnie wszystkiego po trochu. Śmieszne jest jednak, gdy siedząc w jednym miejscu obserwuje się ludzi. W ciągu godziny rekordziści pokonują trasę od pizzerii La Costa do rozwidlenia trzy, a nawet czterokrotnie. No cóż, coś trzeba robić. My woleliśmy spacerować po plaży. Ciszej, spokojniej i więcej świeżego powietrza. Tego nam choć nie brakowało.

Podsumowując, zastanawialiśmy się, jak ocenić nasz tegoroczny urlop. Rozmawialiśmy o tym żywo podczas powrotu i doszliśmy do wniosku, że był to najgorszy wyjazd od 5 lat (Karwia od 10 lipca, lało codziennie). Poważnie się zastanawiamy, czy w przyszłym roku nie zmienić kierunku i nie pojechać gdzieś na południe Europy. Koszty byłyby nieco większe (podróż), lecz korzystając z doświadczeń w polowym przygotowywaniu posiłków zaoszczędzilibyśmy na paliwo. Problem tylko z zakwaterowaniem. Hotele zdecydowanie odpadają - drogo i niepewnie. Namiot - to już nie dla nas, jesteśmy zbyt wygodni, a przyczepy nie mamy. Może jakieś domki kempingowe, albo kwatery prywatne, kto wie. Będziemy się za tym również rozglądać i szukać na przyszły rok. A kierunek? Zdecydowanie południe. Być może Lazurowe Wybrzeże (około 2300 km), albo nawet Hiszpania (ponad 3000 km), choć to kawał drogi. Chorwacja odpada. Mamy pewne uprzedzenia, które nas tam raczej nie zawiodą. Samochodem jazda trwałaby 2-3 dni, a samolot nie daje swobody (trzeba wypożyczyć samochód, a to sporo kosztuje). Na razie zbyt wiele niewiadomych, ale temat otworzyliśmy. Gdy dojdziemy do jakichś konstruktywnych wniosków, napiszemy o tym.

Autor: Para_Radom, Forum NNSDodaj swój raport

Dębki | #4

Witam W załączeniu przesyłam panoramę plaży w Dębkach z naszego lipcowego wyjazdu.
Zielony

Autor: zielonyDodaj swój raport

Strony