Za nami pierwszy w życiu pobyt w Dębkach. Niestety tak nam się ułożyły plany urlopowe, że byliśmy na koniec sezonu od 19 do 26 sierpnia, zamiast na jego początku na przełomie czerwca i lipca. Na 8 dni pobytu byliśmy 4 razy na plaży. Przede wszystkim pogoda już była średnio plażowa, temperatury ok. 20-23 stopnie, poranki w miarę słoneczne, ale popołudnia już pochmurne. Dopiero w dzień wyjazdu zrobiło się gorąco i słonecznie, a i tak przed południem była mgła na plaży, niewyraźne niebo i nawet chwilę po 12 kropił deszcz. Na szczęście nie wystraszyliśmy sie, przeczekaliśmy to i po chwili wyszło słońce, które mocno świeciło cały czas, o czym świadczyła czerwona skóra kiedy po 16 musieliśmy się zebrać, bo przed nami było jeszcze ponad 500km drogi powrotnej.
Plaża duża, szeroka, piasek drobny i czysty, więc przed założeniem butów wystarczy otrzepać stopy, nie trzeba zawracać sobie głowy mokrymi chusteczkami żeby doczyścić nogi. Woda w Bałtyku była zimna, ale nie na tyle żeby nie dało się kąpać. Meduzy widzieliśmy w dzień przyjazdu, a podczas następnych pobytów i kąpieli w morzu, juz nigdzie nie było ich widać.
Największa frekwencja była w ostatni piątek, pewnie dzięki pogodzie, ale pewnie też dzięki bliskości weekendu. Wtedy faktycznie było mnóstwo par, rodzin z dziećmi jak i pojedynczych osób. Wcześniej w tygodniu ludzi niedużo, no ale słabe słońce plus znośny wiatr nie zachęcały do plażowania.
Atmosfera miła i przyjemna, nikt na nikogo krzywo nie patrzył, nie gapił się i nie powodował dyskomfortu. Partnerka miała jedna sytuację, kiedy wracała z toja przy wejściu 26 i jakiś facet komentował jej piersi. Po odprowadzeniu go wzrokiem okazało się, że nie był to żaden samotnik szukający przygód, tylko facet leżał razem z jakąś kobietą.
Parawany były obecne i o ile ktoś ich używa po to, żeby osłonić się od wiatru z jednej strony to w porządku. Ale niektórzy wydzielali sobie własne parcele, zostawiając szczelinę na wyjście, a nawet byli tacy co zamykali okrąg.
Tekstylni przechodzili wzdłuż brzegu, ale nie stwarzali problemów. Po prostu szli przed siebie, niewiele się interesując tym co dzieje się na plaży, nawet jak ktoś nagi przeciął im drogę idąc z/do wody. Może nie jest tak najgorzej z tolerancją, a może widok nagiego człowieka już nikogo nie szokuje. Ale trochę niezrozumiałe dla mnie było, jak dwie kobiety ubrane w stroje rozłożyły się ze stanowiskiem w gąszczu nagich plażowiczów i tak pozostały przez cały czas. Rozumiem, że taki jest charakter plaży w Dębkach, że jest ona CO i tekstylni mogą się wymieszać z nudystami. Ale jak ktoś chce usilnie pozostać w stroju, to może przecież się wyłożyć koło ,,bramy" wejściowej, gdzie zazwyczaj jest luz, a nie pchać się w sam środek naturystycznego tłumu. Czy był to problem dla mnie? Nie, tym bardziej że to te panie były w mniejszości i im powinno być bardziej nieswojo, ale też nikt ich nie nagabywał i spokojnie plażowały.
My stacjonowaliśmy przed wejściem 26 idąc od Piaśnicy, a plażowanie kończyliśmy nagim spacerem do wyjścia 27.